Posts Tagged 'blog'

Wiem, że wiem za dużo?

Gospodarka oparta na wiedzy, zarządzanie oparte na wiedzy, Internet oparty na wiedzy, wiedza oparta na wiedzy. Bracie i siostro, czy nie masz już dość i za dużo tej wiedzy?

Z każdym razem, gdy nachodzi mnie potrzeba podzielenia się „czymś” ze światem, zastanawia mnie tylko jedno – Co takiego ciekawego mam napisać tym razem? Przecież kurwa, już chyba wszystko zostało napisane!? I ten sam dylemat powtarza się za każdym razem jak tylko chcę wstawić notkę na bloga.

Nie jestem aż tak twórczy, aby przekształcać w oryginalny sposób informacje powielane przez setki tysięcy blogerów na całym świecie. Poza tym jest to jeszcze bardziej utrudnione, gdy chcesz sam forsować serwisy i mega blogi, uzbrojone w zespoły badawcze i ich burze mózgów, jeziora pełne mamony gotowej do wydania na badania nad rozwojem nanoczegośtam. I nie chodzi mi o to by walczyć z wiatrakami, bo pisać można o dupie maryny i mieć z tego radochę, ale chodzi mi o fakt, iż chcąc napisać coś nowego, oryginalnego i tak nie mam szans , gdyż dobrze wiem, że ktoś zrobił to przede mną. Bo prawda jest taka, że sami nie wiemy ile wiemy.

Ciągle pytamy, więc ciągle odpowiadamy. Nowe odpowiedzi rodzą nowe pytania. Nowe pytania rodzą nowe dziedziny naukowe, te z kolei rodzą nowe specjalizacje, nowe specjalizacje zawężają gałęzie naukowe do kolejnych pytań i błędne koło się zamyka.

Wyczaj.to – ściema za grubą kasę.

Wiem, wiem, nie powinienem pisać o tym na blogu, to wbrew moim zasadom. Jednak w tym wypadku jakoś nie mogłem się powstrzymać od tego komentarza (I’m a freelancer, on my blog I can do what ever I wont 😉 ).

Dlaczego w tak wielkim środowisku jakim jest Onet.pl, nie ma ludzi, którzy wzięli by na siebie odpowiedzialność za stworzenie czegoś oryginalnego, czegoś nowego? Brakuje im jaj, czy co?! A może pracują tam same sztywniaki? Szkoda, wielka szkoda.

Nie twierdzę, że kopiowanie pomysłów to coś bardzo złego, też wolę korzystać z polskiej wersji Twitter, którą jest Blip. I osobiście wolę Blipa. Poza tym sam często korzystam z postów zamieszczanych na innych blogach i serwisach, bo przecież piszę bloga o Internecie itp. Wydaje mi się jednak, że Onet sztucznie naciąga zaufanie swoich odbiorców. I głównie chodzi mi o sprawę autorytetu. Powinni się bardziej starać.

Weźmy na przykład Zumi. W którymś z wywiadów, z twórcami tego projektu, zumi zostało podsumowane jako wielki sukces, a ja zgodnie z autorem WEBStop, w tym poście, twierdzę, że zumi to nic innego jak Yello Pages, a z tego co mi się kojarzy, nie taka była idea tego projektu. Wyczaj.to będzie konkurować z wykopem i pewnie, znając polskie realia, wyczaj.to stanowić będzie godnego przeciwnika dla wykopu.

I właśnie to mnie zirytowało z tym całym „wyczajaniem”. Największy polski portal ładuje pieniądze w coś co już jest, jest dobre i nie widzę sensu w sztucznym powielaniu tych samych pomysłów w nieskończoność. Ktoś kiedyś powiedział, że aby zarabiać nie trzeba wymyślać nowych, orginalnych rzeczy, można równie dobrze powielić czyjiś pomysł i zrobić to po prostu lepiej. Ba, może i tak, jednak ONET ze swoim wyczaj.to zwyczajnie SUCK’s! I mam nadzieję, że wykop, skopie mu tyłek!

Informacja o pierwszym doktoracie o blogach.

Na blogu AntyWeb wyczytałem dziś taką oto informację:

Pierwszy doktorat o blogach – czy to się dzieje naprawdę?

Gazeta.pl przesłała mi informacje prasową o pierwszym obronionym doktoracie na temat blogów, dokładny temat pracy brzmi “Przestrzeń społeczna blogosfery: Znaczenie pozycji w sieci i reakcji otoczenia dla blogowania”. Dlaczego zainteresowała mnie akurat ta informacja prasowa od gazety? Otóż już w pierwszym zdaniu informacji prasowej czytam, że

Jeśli pierwszy wpis na blogu zostanie skomentowany, to taki blog ma większe szanse na „długie życie”, więcej komentarzy oraz odnośników z innych miejsc w internecie

Nie wiem jak wygląda zawartość całej pracy doktorskiej na temat blogów na blox.pl (bo to właśnie ta platforma i jej blogi były badane), z fragmentów jednak dowiadujemy się:

Choć każdy może założyć bloga, to jednak zdecydowana większość blogów ma znikomą popularność w porównaniu z nielicznymi gwiazdami w tej kategorii. Do niektórych blogów prowadzą odnośniki aż z kilkuset innych stron tego typu. Bardzo duże jest znaczenie reakcji otoczenia dla blogowania. Niezależnie od motywacji i tematyki bloga, blogerzy na różne sposoby wystawiają się na reakcję otoczenia: umożliwiają komentarze, sprawdzaj statystyki odwiedzin i linki do ich bloga na innych stronach.

Doktor Jan M. Zając, sformułować też kilka porad dla osób piszących czy też zaczynających pisać blogi:

1. Nie warto liczyć na wielką popularność, zwłaszcza – nie na początku. Tylko nieliczni mają szansę zostać gwiazdami blogosfery.
2. Prowadzenie poczytnego bloga pochłania czas. Kto ma więcej czytelników i komentarzy, ten częściej umieszcza nowe wpisy i poświęca więcej czasu na pisanie.
3. Warto poinformować znajomych o swoim blogu. Dzięki temu blog szybciej zostanie zauważony, a reakcja otoczenia może zmotywować autora do większych starań.

Szczerze mówiąc nie wiem co powiedzieć. Jeśli przytoczone przeze mnie fragmenty są wnioskami z pracy doktoranckiej to zastanawiam się czy naprawdę internet jest tak obcym zjawiskiem dla naszego grona naukowego?

Mam cichą nadzieję, że ta praca niesie ze sobą dużo więcej i że przytoczone fragmenty zostały po prostu niefortunnie dobrane (aczkolwiek dodany do informacji slajd nie koniecznie może potwierdzać moje nadzieje).

Moje komento.

Na prawdę chciałbym aby ta praca odmieniła coś w polskiej świadomości, a w szczególności, świadomości grona pedagogicznego. Pamietam jak dziś, pewnego razu na zajęciach przyznałem się do tego, że piszę bloga (jego tematyka nie ma teraz znaczenia), zostałem bardzo krótko skomentowany przez pewnego doktora – „Rugor, ty to lepiej zajmnij się czymś normalnym, a nie jakimiś durnym blogiem..”. Nie będę wspominał, że ów doktor nie miał w ogóle pojęcia co to jest blog.

Poza tym w moim przekonaniu gdyby ludzie więcej pisali wyszło by im to na dobre.

keep on blogging!

Zarabianie w Internecie.

W notatce Kasa, Internet & Rock’n’Roll pisałem o tym, że do zarabiania w internecie musimy podejść z odpowiednim dystansem, gdyż nie jest to do końca takie proste i łatwe. Wywołało to małą dyskusję, którą podjąłem z moim „wirtualnym kolegom – Łukaszem Jarzembowskim” z Chcę Być Bogaty.pl. W swojej notatce „Jak zarobić w Internecie” , Łukasz pisze o różnych sposobach zarabiania, wykorzystując do tego celu internet. Nie wiem jednak, co skłoniło go do napisania notki „Zła wiadomość„, w której to z kolei zmienia swoje zdanie? Może nasze komentarze, a może całkiem coś innego co dopiero wyjdzie po jakimś czasie 😉

Łukasz implementując swój wpis, wspomniał jednak o bardzo istotnym czynniku, który w pewnym, a może i największym, stopniu, odpowiedzialny jest za sukces. Unikalna wiedza! Dopiero ta mała blogowa burza mózgów, uświadomiła mi, jak ważnym jest posiadanie unikalnej wiedzy (technicznej, choć niekoniecznie).

Z moich obserwacji internetu wynikałoby, że najlepiej w tym „małym” światku, sprzedają się pomysły, które są proste, wydają się niemożliwe do zrealizowania, oryginalne, wręcz naiwne rzekłbym. Do realizacji takiego celu musimy mieć  to coś. I wiedza wydaje się być tutaj jak najbardziej adekwatna.

Nie wiem jednak jak i gdzie odnaleźć wiedzę, o której mowa w naszych wpisach?

Z mojej strony dodam tylko, iż nie spocznę dopóki, dopóty jej nie znajdę!

Kasa, Internet & Rock’n’Roll.

Jak to na prawdę jest z tym zarabianiem w sieci?

Jako aktywny użytkownik internetu, nie raz kolejne kliknięcia w linki na stronach doprowadzały mnie do serwisów, w których za wszelką cenę ktoś starał się mi udowodnić, że nawet ja jestem w stanie zarobić, czasami nawet bardzo duże pieniądze, nie znając się w ogóle na HTML-u, pozycjonowaniu stron, strategiach internetowych, w ogóle nie musiałem się znać na niczym, jedyne czego musiałem mieć w nadmiarze to optymizmu 🙂

Nie będę ukrywać, że przeglądając któryś z kolei taki serwis, brzmi to bardzo zachęcająco. Tylko pomyśleć – muszę tylko chcieć, nie muszę się na niczym znać, a będę zgarniał kokosy i to wszystko bez wychodzenia z domu! Żyć nie umierać. Jednak ja nigdy nie poddałem się chwili i nie skorzystałem z takich możliwości – zaraz postaram się wyjaśnić dlaczego.

Przede wszystkim, z tym orientowaniem się na temat, tzn., że niby wystarczą dobre chęci, to tak do końca nie wystarczy. Pomyślcie sobie tylko, że pilot leci samolotem i jest tam tylko po to, aby zajmować swoje miejsce w fotelu. Wiem, że w dzisiejszych czasach mamy komputery itp. i że tak na prawdę pilot tylko startuje maszyną i sprowadza ją na ziemię, ale to też nie jest prawda, gdyż w krytycznych sytuacjach, tylko on podejmuje strategiczne decyje, a nie komputer, który, na dobrą sprawę, jeśli taki z niego inteligent, również jest posikany ze strachu 😉 Podobnie wygląda to gdy mówimy o zarabianiu w sieci. Bez odpowiedniej znajomości tematu nie jesteśmy w stanie wygenerować żadnego zysku, a nawet jeśli zarabiamy bo ktoś nas prowadzi za rękę, to muszę Cię zmartwić bracie, gdyż jesteś naiwny, a twój guru, za twoimi plecami, pakuje do kieszeni ciężkie baksy, Tobie zostawiając tylko pensy. Nie chcę twierdzić, że proste zarabianie nie jest możliwe, jednak na pewno nie jest możliwe gdy się na czymś nie znamy, chodź by w podstawowym stopniu lub gdy myślimy, że kasa zacznie płynąć po tygodniu, czy miesiącu pracy.

Aby potwierdzić moją tezę możecie przeczytać co na ten temat napisał Mediafun czyli Budzich, M. Budzich.

Ja jestem podobnego zdania. Nie można komuś narzucać co ma zrobić i w jaki sposób, tak to można tylko podpowiadać. Poza tym, jeśli ktoś nie wkłada w to co robi całego serca, to nawet gdy już osiągnie sukces nie jest on tak przyjemny jak mógłby być i zakładam, że w większej mierze przypisany on może być osobom trzecim.

Mój blog to moja pasja – to mój sukces.

Outsourcing, a sprawa bloga w przedsiębiorstwie.

Outsourcing w Polsce jest jedną z najszybciej rozwijających się gałęzi przedsiębiorczości. Wykorzystanie możliwości internetu w tej dziedzinie wydaje się być tylko dopełnieniem całości. Poza tym musimy to sobie powiedzieć jasno i wyraźnie – każda firma, która chce być graczem na dzisiejszym rynku nie może dopuścić do sytuacji, w której oferta firmy nie jest dostępna w internecie, a nawet większość usług powinno dać się załatwić właśnie poprzez wykorzystanie internetu.

Idąc dalej tym tropem pomyślałem sobie, że skoro nie wszyscy mają czas, aby poświęcić go na kolejne wpisy do swoich przedsiębiorczych blogów, można by w tym celu wykorzystać firmy z zewnątrz, aby to właśnie one zajmowały się prowadzeniem i redagowaniem bloga firmy.

Co możemy przez to zyskać?

  • Pierwszą rzeczą, która przyszła mi na myśl to fakt, iż współpraca pomiędzy pracownikami konkretnej firmy, a firmą outsourcingową to już w samej istocie rozwój czyli coś pozytywnego.
  • Firmy outsourcingowe poprzez wykorzystanie odpowiednich narzędzi, którymi się posługują, bardzo szybko potrafią rozeznać się w specyfice firmy i jako podmioty z zewnątrz, bardzo szybko mogą przejść do wykonywania powierzonych im zadań – czyli w naszym przypadku do redagowania bloga.
  • Firma powierzająca pisanie bloga instytucji z zewnątrz nie traci czasu, a jednocześnie ma stały wgląd do wszystkich wpisów kontrolując ich zawartość.
  • Dodatkowo blog prowadzony przez firmę outsourcingową, z racji natury takiej firmy, powinien wpłynąć korzystnie na wizerunek prowadzonej działalności w internecie. Powinien zbliżyć klienta do przedsiębiorstwa.
  • Cena – zapewne była by to bardzo tania usługa.

Z pewnością nie wymieniłem wszystkich pozytywnych cech takiego przedsięwzięcia, a jak zawsze są i cechy negatywne.

  • Przede wszystkim nie mam pojęcia ile blogów trzeba by redagować, aby to się opłacało?
  • Kolejna rzecz to sprawa prywatności – wydaje mi się, iż najlepiej dla firmy jest gdy sama zajmuje się swoim blogiem. Chociaż na tym właśnie miała by polegać idea outsourcingu blogowego, aby zostawić to innym.
  • Outsourcing mógłby być zbyt obiektywny, a to mogło by skutkować brakiem porozumienia pomiędzy stronami.
  • Brak zainteresowania blogowaniem w ogóle. Nawet gdy już Polacy zaczynają korzystać z przywilejów gospodarki opartej na wiedzy i internecie, blogi wydają się być ostatnie w kolejce do tego, aby coś z tym zrobić.

Trzeba by zadbać o dobrą promocję takich działań aby skutecznie wprowadzać je w życie. Wydaje się jednak, że w polskiej rzeczywistości, jak dotąd, takie metody są nieopłacalne ze względu na małe zainteresowanie wykorzystaniem brzemiącego w nich potencjału.

Blog w przedsiębiorstwie – inteligentny blog.

Aby zrozumieć dlaczego blog w przedsiębiorstwie może być narzędziem usprawniającym jego działania, musimy rozróżnić rodzaje wiedzy. Zgodnie z tym co przyjmuje się dzisiaj wyróżniamy dwie szerokie kategorie wiedzy:

  • wiedza skodyfikowana – czyli wiedza usystematyzowana, zapisana, która może być przechowywana i przenoszona w różny sposób, np. w książkach, raportach, patentach czy internecie itd.;
  • wiedza cicha – która ze swej natury jest nierozłącznie związana z ludźmi i jest rezultatem ich talentu, zdolności oraz doświadczeń – jest ona dobrem szczególnego rodzaju dlatego jest trudna do zmierzenia.

Nie musiałem się zbytnio rozpisać aby w prosty i czytelny sposób wyjaśnić i odpowiedzieć na pytania: jak blog, w którym informacje o posiadanej wiedzy mogą wpłynąć na działania przedsiębiorstwa i jednocześnie zachować tę wiedzę na stałe.

Mianowicie wiedza cicha, która jest „nośnikiem innowacji„, zapisana niejako w naszych głowach, „przeniesiona na blog”, staje się wiedzą skodyfikowaną.

Oczywiście wielu przedsiębiorców, pewnie nie widzi w tym żadnego sensu, w takim znaczeniu, że korzystają już z podobnych narzędzi, tyle tylko, że owe narzędzia nazywają się inaczej i nie są darmowe. Co więcej, mi osobiście wydaje się, że na pewno nie są dostępne dla ogółu, tylko utrzymywane są w ścisłej tajemnicy przed osobami z zewnątrz. Nie mam teraz zamiaru wchodzić w to co ma być dostępne dla ogółu, a co nie, ja tylko piszę i zachęcam do możliwości korzystania z blogów  jako takich narzędzi.

Dlaczego blog może nam dopomóc w rozwoju firmy?

Każdy z nas posiada jakąś wiedzę i z reguły jest to wiedza cicha. Ja pisząc bloga obrazuje to, jak można przenosić wiedzę cichą na wiedzę skodyfikowaną. Ponieważ informacje, które mam w głowie są nieuporządkowane, w blogu nabierają one całkiem innego znaczenia, stają się mierzalne i dużo łatwiej dostępne. Dodatkowo w przedsiębiorstwie gdzie pracujemy w zespole, każdy z pracowników może mieć bezpośredni dostęp do naszego bloga i po dokonaniu wpisu, osoba go komentująca może szybko wprowadzić niezbędne korekty lub zauważone błędy.