Posts Tagged 'blip'

Social Media Marketing dla początkujących, cz. 1

Słowem wstępu.

Ostatnio przyglądałem się temu co dzieje się w sieci, a w szczególności temu co dzieje się za oceanem (to jest główny powód mojej absencji na blogu). I muszę się przyznać; za brak wpisów odpowiedzialny jest Twitter, Facebook oraz cała masa artykułów o tym jak teraz prowadzi się biznes internetowy w Stanach. Twitter pochłonął mnie całkowicie. Nie można go porównać do niczego innego. To całkowicie inny wymiar prowadzenia biznesu w sieci. Polski odpowiednik Twittera, którym jest Blip, niestety ale nie zbliżył się nawet w połowie do tego co oferuje Twitter.

Oczywiście nie można porównywać tego tak dosłownie ponieważ model prowadzenia biznesu w Polsce, czy w ogóle w Europie, jest zupełnie odmiennym od tego jak robi się interesy w U.S. Jednak nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że ten zza oceanu odpowiada mi o sto procent bardziej niż nasz rodzimy.

Na naszym podwórku najbardziej irytuje mnie to jak bardzo staramy się ograniczyć dostęp do społeczności dla użytkowników, którzy nie wiedzą do końca co to takiego social media i to jak bardzo staramy się wydzielić granicę pomiędzy użytkownikami, którzy z serwisami typu Blip, czy Grono są na co dzień, a tymi, którzy chcą do tej grupy dołączyć. Zawsze znajdzie się jakiś jeden kretyn, który bardzo szybko powiadomi cię o całej liście tego co, jak, gdzie i kiedy zrobiłeś źle!

Wydaje mi się, że jest to podejście odrobinę zbyt konserwatywne jak na ten specyficzny obszar Internetu, w którym znajdują się social media.

Dlaczego w Polsce musisz być niewiadomo kim aby ktoś cię dostrzegł, a w U.S. wystarczy być sobą?

Jako socjolog wydaje mi się, że większość ludzi w Polsce nie jest docenianych z powodu braku odpowiedniego statusu majątkowego i to odbija się później w naszej świadomości. Internet natomiast stanowi miejsce, w którym czujemy się swobodniej, bezkompromisowo i prześcigamy się w niekończącym się wyścigu szczurów, bo nie potrzebujemy do tego gotówki. Każdy stara się pokazać, że tak na prawdę niczego mu nie brakuje i to odzwierciedla w tym, że musi być lepszy od swojego “obserwującego” kolegi.

Natomiast w krajach, które zapewniają ludziom większą stabilizację majątkową, mogą oni skupić się na rzeczach, które są im bliskie i zwyczajnie mogą być sobą.

Jednak to tylko moje przemyślenia i mogę się mylić 🙂 No resources ware made.

Nowoczesny marketing. Pepsi czy Coca-Cola?

Śledzenie, tego co dzieje się na serwisach społecznościowych opartych o Web 2.0, takich jak Blip, nie powinno dziwić już żadnego specjalistę od marketingu. Użytkownicy owych serwisów, to „żywa gotówka„, która tylko czeka aby wpłynąć na konta firm uczestniczących w rozmowach.

Tutaj muszę poruszyć ważną kwestię. Aby firma nie stała się ofiarą własnej zachłanności i nie skazała się na potępienie w oczach internautów, musi uczestniczyć w rozmowach. Nie może się im przysłuchiwać, nie może „gadać” za dużo, zwyczajnie, musi mieć swoje, marketingowe oczywiście, zdanie w prowadzonych dyskusjach. To bardzo ważna kwestia. Przeholujesz = spamujesz, a tego społeczności bardzo nie lubią.

Wychodzenie na przeciw oczekiwaniom klientów, w tak spersonalizowanych kanałach komunikacyjnych, jest o wiele bardziej skuteczne, gdy ze swoim przekazem docieramy do mniejszych grup, a stosujemy te działania na kilku serwisach, niż gdy na siłę staramy się upchnąć jakiś badziew, tam gdzie nikt tego nie potrzebuje. Mówmy o rzeczach konkretnych. Mniej, a dobrze, prawie zawsze znaczy lepiej, a na pewno znaczy tak w sieci.

Nowoczesny marketing oraz E-Commerce opierają się na zasadach selekcjonowania grup docelowych. Każda taka grupa cechuje się odrębnością, którą możemy poznać tylko dzięki „rozmowie”, chociażby takiej na Blipie, oraz poprzez konkretne działania metodologiczne opierające się na marketingu.

Bo gdybym ja miał sprzedać Tobie telefon, nie zapytałbym Cię o to, jakie funkcje musi on posiadać, ale zapytałbym o to, czy wolisz Pepsi, czy Coca-Cola?

Psychologia Internetu.

Co sprawia, że Internet stał się miejscem, w którym dzielimy się każdą cenną chwilą naszego życia i udostępniamy na swoich blogach, profilach w serwisach społecznościowych itp., „pełną informację” o samym sobie? Dlaczego jest to pełnowartościowa informacja jeszcze do tego wrócę.

Wydaje mi się, że to ład i porządek, który towarzyszy takim serwisom. Cóż takiego mam na myśli?

W dzisiejszym świecie, pełnym tempa i zabiegania, wiecznego dążenia do samorealizacji i spełniania wszystkich zachcianek i oczekiwań naszych szefów, znajomych, przyjaciół itd., destabilizujemy naszą umiejętność do organizacji i odpowiedniego zarządzania/planowania naszym czasem. W związku z tym nasza podświadomość zaczyna działać chaotycznie. Mamy nasze laptopy, telefony, kalendarze, organizery itp., które pamiętają o wszystkim za nas, ale wtenczas kontrolę nad nami przejmują maszyny. Tak bardzo obawialiśmy się A. I., a tu proszę, to co miało nastąpić, nie tylko już nastąpiło, ale i postępuje ciągle do przodu. Jednak nie o tym chciałem pisać.

Brakuje nam ładu i składu. Tutaj z pomocą przychodzi Internet i masa Web-u 2.0. Zacznę od…

Sprawdzenia poczty – nic, jak zawsze pełno spamu 😉 Teraz kolej na..

Blip – linijka pod linijką, krótko i treściwie, wszyscy widzą co piszę, mogę oczekiwać, że w każdej chwili, ktoś podzieli się ze mną swoim dniem, który jak zawsze do lekkich nie należał, taka ogólnopolska poradnia psychologiczna. Później czas na..

Fotka – ja i moje cudowne zdjęcia. Pewnie zaliczyłem kilka dziesiątek, o trafiła się jedna dziewiątka, ale kto by się tam przejmował. Jestem piękny/a, mam mnóstwo wirtualnych/realnych znajomych, prawie ze wszystkimi utrzymuję stały kontakt 😉 Tak tego mi trzeba było.

Nasza-Klasa – czas na pocztę, teraz już od naszych najbliższych przyjaciół, z którymi spędziliśmy czas, dzieląc z nimi szkolne ławy. Ale co to? List od „Fanatycy Dody 76„, ja nie pamiętam nikogo takiego w naszej klasie. Napiszę do Gienka, może on pamięta 😉

Jak to? Polityk pewnego ugrupowania, którego nazwy nie wymienię, gdyż było by to P.olitycznym I. S.połecznym 😉 nie taktem, znów wygłupił się w telewizji mówiąc o.. szkoda gadać lepiej to Wykopać.

Wykop – tak, te wszystkie informacje, którymi muszę się podzielić z moją społecznością.. wykop, wykop, wykop, wykop…

Mógłbym ciągnąć tę listę bardzo długo. Chodzi o to, że kiedy w życiu musimy się ciągle tłumaczyć, być wiecznie gotowi, tak do końca nie wiem na co, Internet ogranicza nas do kilku prostych kliknięć oraz do wystukiwania melodii, wklepywanych klawiszami naszych klawiatur (tak na marginesie => klawiatur – uwertur, uwertur – klawiatur 😉 ).

Dlaczego z kolei powinni się tym interesować nasi szefowie?

Bo w pracy nikt Ci nie podskoczy, ani nie powie Ci, że jesteś dupek! Chciałbyś, jako szef, o tym wiedzieć, zaloguj się na Blip. Nie wiem dlaczego ale wydaje mi się, że coraz częściej jest tak, iż więcej prawdy o sobie mówi nam to co robimy w Internecie. Wszystkie nasze ruchy są monitorowane i nikomu to nie przeszkadza, a w Polsce dalej ciągnie się klauzulę o ochronie danych osobowych. Jeśli ktoś na ulicy zapyta Cię o nr tel. raczej mu go nie podasz, ale na fotce, czy na naszej – klasie, to już co innego. Chcesz wiedzieć gdzie mieszka Agnieszka? Nie ma problemu, Google Maps Ci to powie.

Pokaż mi strony, na których masz swoje konta, a powiem Ci kim jesteś.

Po całym dniu, a później tygodniu zmagań uśmiechasz się sam do siebie na myśl: „ciekawe co dziś spotka mnie, w moim wirtualnym małym światku?” Relaks sam na sam przed komputerem ze świadomością, że tak naprawdę wcale nie jesteś sam daje Ci przewagę nad światem zewnętrznym. Poza tym wiesz, że zawsze masz możliwość wyboru, z którego świata w danej chwili chcesz korzystać.

Tak z całą pewnością Internet to jedno wielkie skupisko myśli, to jedna wielka bańka mydlana, która nie chce pęknąć, a z drugiej strony to dzień świstaka i życiopochłaniacz w jednym. MASAKRA.

Buzz blip marketing.

Słuchając nie dawno podcastu: Why We Twitter?, na stronie Marketing Online Live zaciekawiło mnie, gdy podczas rozmowy usłyszałem fragment historii związanej z Twitter, którą opisywał jeden z prowadzących.

Fragment podcastu dotyczący wpisu na twitter:

– „(…)Chyba już nigdy nie skorzystam z usług biura podróży Orbis!„.

po chwili odpowiedź:

– „Tu biuro podróży Orbis, w czym możemy Panu pomóc?(…)„.

I pomyślałem sobie, jak miło z ich strony. Firmy tak bardzo troszczą się o klienta, że zakładają konta na serwisach społecznościowych (takich jak: Twitter, Blip), aby mieć ciągły kontakt ze swoimi klientami i służyć im swoją pomocą w razie potrzeby. To bardzo spersonalizowana forma kontaktu. Drugi z autorów podcastu, tak przynajmniej mi się wydaje, był równie zaskoczony jak ja gdy jego kolega mu o tym opowiadał.

Wysnuty wniosek: firmowa strona to niewystarczające medium w dzisiejszej rzeczywistości wirtualnej. Komunikacja z klientami przenosi się na serwisy społecznościowe, na których firmy posiadają swoje profile, tak samo jak wszyscy użytkownicy, a rozmowa ma formę luźnej i potocznej gadki, a nie formalnej wymiany zdań, gdzie często klient stawał się petentem.

W jakim kierunku to zmierza? No na pewno w dobrym 🙂

Wyobraźmy sobie sytuację, w której jesteśmy, w mieście x i nagle potrzebujemy informacji o komunikacji miejskiej (to tylko przykład). Mamy ze sobą swoją komórkę, co robimy? Wysyłamy wiadomość tekstową na profil komunikacja miejska z zapytaniem: „o której jest najbliższy autobus z miejscowości x na dworzec główny miejscowości x„, a za chwilkę otrzymujemy info przesłane z profilu komunikacji miejskiej o odjazdach autobusów. Wiem, że możemy zrobić to samo odpalając Operę Mini i zwyczajnie skorzystać z wyszukiwarki, ale pewnie zajęło by nam to trochę więcej czasu. Poza tym, któż z Nas nie docenił by „pomocy” oferowanej za darmo.

Marketingowe podejście do serwisu Blip zawiera w sobie jeszcze jeden ważny aspekt. Prędkość rozprzestrzeniania się informacji. Z tego co ja się orientuję konto na Blip ma już Wykop, Sfora, TVN Warszawa, Dziennik Internautów i pewnie jeszcze wiele innych serwisów. To jest już coś, ale miło by było gdyby do tego grona dołączyły firmy np. telekomunikacyjne, turystyczne itd. Prosty, krótki i treściwy wpis wraz z linkiem dają gwarancję pewności, że dotrze on do grupy docelowej i nie tylko.

Blip w przyszłości może w Polsce wyznaczać standardy buzz marketingu, a przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Zobaczymy jak będzie.

Wyczaj.to – ściema za grubą kasę.

Wiem, wiem, nie powinienem pisać o tym na blogu, to wbrew moim zasadom. Jednak w tym wypadku jakoś nie mogłem się powstrzymać od tego komentarza (I’m a freelancer, on my blog I can do what ever I wont 😉 ).

Dlaczego w tak wielkim środowisku jakim jest Onet.pl, nie ma ludzi, którzy wzięli by na siebie odpowiedzialność za stworzenie czegoś oryginalnego, czegoś nowego? Brakuje im jaj, czy co?! A może pracują tam same sztywniaki? Szkoda, wielka szkoda.

Nie twierdzę, że kopiowanie pomysłów to coś bardzo złego, też wolę korzystać z polskiej wersji Twitter, którą jest Blip. I osobiście wolę Blipa. Poza tym sam często korzystam z postów zamieszczanych na innych blogach i serwisach, bo przecież piszę bloga o Internecie itp. Wydaje mi się jednak, że Onet sztucznie naciąga zaufanie swoich odbiorców. I głównie chodzi mi o sprawę autorytetu. Powinni się bardziej starać.

Weźmy na przykład Zumi. W którymś z wywiadów, z twórcami tego projektu, zumi zostało podsumowane jako wielki sukces, a ja zgodnie z autorem WEBStop, w tym poście, twierdzę, że zumi to nic innego jak Yello Pages, a z tego co mi się kojarzy, nie taka była idea tego projektu. Wyczaj.to będzie konkurować z wykopem i pewnie, znając polskie realia, wyczaj.to stanowić będzie godnego przeciwnika dla wykopu.

I właśnie to mnie zirytowało z tym całym „wyczajaniem”. Największy polski portal ładuje pieniądze w coś co już jest, jest dobre i nie widzę sensu w sztucznym powielaniu tych samych pomysłów w nieskończoność. Ktoś kiedyś powiedział, że aby zarabiać nie trzeba wymyślać nowych, orginalnych rzeczy, można równie dobrze powielić czyjiś pomysł i zrobić to po prostu lepiej. Ba, może i tak, jednak ONET ze swoim wyczaj.to zwyczajnie SUCK’s! I mam nadzieję, że wykop, skopie mu tyłek!