Archive for the 'Zarządzanie wiedzą' Category

Wiem, że wiem za dużo?

Gospodarka oparta na wiedzy, zarządzanie oparte na wiedzy, Internet oparty na wiedzy, wiedza oparta na wiedzy. Bracie i siostro, czy nie masz już dość i za dużo tej wiedzy?

Z każdym razem, gdy nachodzi mnie potrzeba podzielenia się „czymś” ze światem, zastanawia mnie tylko jedno – Co takiego ciekawego mam napisać tym razem? Przecież kurwa, już chyba wszystko zostało napisane!? I ten sam dylemat powtarza się za każdym razem jak tylko chcę wstawić notkę na bloga.

Nie jestem aż tak twórczy, aby przekształcać w oryginalny sposób informacje powielane przez setki tysięcy blogerów na całym świecie. Poza tym jest to jeszcze bardziej utrudnione, gdy chcesz sam forsować serwisy i mega blogi, uzbrojone w zespoły badawcze i ich burze mózgów, jeziora pełne mamony gotowej do wydania na badania nad rozwojem nanoczegośtam. I nie chodzi mi o to by walczyć z wiatrakami, bo pisać można o dupie maryny i mieć z tego radochę, ale chodzi mi o fakt, iż chcąc napisać coś nowego, oryginalnego i tak nie mam szans , gdyż dobrze wiem, że ktoś zrobił to przede mną. Bo prawda jest taka, że sami nie wiemy ile wiemy.

Ciągle pytamy, więc ciągle odpowiadamy. Nowe odpowiedzi rodzą nowe pytania. Nowe pytania rodzą nowe dziedziny naukowe, te z kolei rodzą nowe specjalizacje, nowe specjalizacje zawężają gałęzie naukowe do kolejnych pytań i błędne koło się zamyka.

Wykorzystanie technologii jako nawigacji po niestabilnych rynkach.

Handlowcy i portfolio managers mają szansę i odpowiedzialność, aby wykorzystać najlepsze dostępne narzędzia do opanowania wszystkich wyzwań jakie narzuca im dzisiejsza e-gospodarka.

Podobnie do pilota lecącego w czasie burzy, polegającego tylko na swoich instrumentach, aby utrzymać stabilny kurs, inwestorzy muszą pogodzić się z koniecznością pełnego wykorzystania technologii do nawigacji w niepewnym środowisku.

W środku chaosu gospodarczego firmy poddawane są pod ogromny konkurencyjny nacisk, a w takim przypadku utrzymanie rentowności bez narażania usług, utrzymaniu klienta nie tracąc ich zaufania oraz jednoczesne zdobywania przewagi konkurencyjnej przy minimalizowaniu ryzyka, graniczy dosłownie z cudem. W czasach e-rynku, firmy muszą robić wszystko co możliwe, aby utrzymać swoją efektywność, która z kolei jest niezbędna do właściwego funkcjonowania firmy.

Poprzez zintegrowane rozwiązania technologiczne, przedsiębiorstwa mogą wyeliminować dublowanie procesów i procedur, zwiększyć wydajność i zmniejszyć ryzyko wystąpienia błędów, co powinno przekładać się na niższe koszty. Ponadto, przedsiębiorstwa, które są w stanie poświęcać mniej czasu na kwestie operacyjne czy administracyjne, a więcej czasu na skupienie się na swoich strategiach inwestycyjnych mogą skorzystać i poprawić swoje wyniki.

Pytanie dla wielu firm brzmi oczywiście: jaka jest właściwa kombinacja narzędzi dostarczających największą wartość? Opcji jest wiele ale z ich rozszyfrowaniem kłopoty mogą mieć nawet największe firmy w dziedzinie IT.

Rozważmy na przykład takie opcje – dark pools (o dark pools jeszcze napiszę, bo to dość nowa i ciekawa  sprawa), algorytmy i wdrożenia systemów zarządzania wiedzą. Mogą one być skuteczne w celu rozróżnienia przedsiębiorstw chętnych do inwestowania czasu i środków tak, aby stały się one częścią och codziennej działalności. Włączenie ich w celu zarządzania systemem  ma kluczowe znaczenie dla usprawnienia i wyeliminowania części etapów w procesie podejmowania decyzji, co z kolei zapewnia znaczny wzrost wydajności, jak również przewagę konkurencyjną na rynku.Handel technologią rozwija się bardzo szybko co tylko przyśpiesza proces wdrażania tych narzędzi, a zmniejsza koszty transakcji.

Firmy nadal „kuszone” są redukcją kosztów związanych z technologią. I jeśli z jednej strony można by zrozumieć to założenie, to stanie w miejscu nie jest już w ogóle zrozumiałe. Firmy opóźnione technologicznie narażone są na nieefektywną alokację zasobów kadrowych oraz na przegapienie wielu okazji do zrobienia dobrgo nowoczesnego biznesu. W przypadku braku integracji z technologią, ręczne procesy mogą spowolnić procesy inwestycyjne i ograniczyć zdolność firmy do realizacji celów strategicznych.

W tych burzliwych czasach przedsiębiorcy muszą skupić się na – wydajności, dokładności, jakości o obsłudze klienta, pomoże to firmom na utrzymanie stabilności operacyjnej.

Zaawansowane technologie umożliwiają firmom nadal być skuteczne i pozwalaja im na pewniejsze poruszanie się po niepewnym środowisku gospodarczym oraz tworzyć z siebie silniejszego „gracza” na przyszłość.

A może by tak zarządzanie wiedzą? Nie dziękuję.

Ja wcale nie zarządzam wiedzą, ja zwyczajnie efektywniej prowadzę swoje przedsiębiorstwo ;)”

Czy takim sformułowaniem można wyjaśnić całą zawieruchę wokół zarządzania wiedzą? Wydaje mi sie, że w pewnym sensie jak najbardziej. To nie żadna tajemnica, iż firmy zaniechają podejmowania działań, mających na celu wdrażanie systemów odpowiedzialnych za KM. Owe systemy są drogie, dość trudne w realizacji, trzeba poświęcić im dużo czasu, a dodatkowo, nie uzyskamy gwarancji, że w naszym przypadku będzie to skuteczna taktyka. Owszem można skutecznie zarządzać wiedzą nie wkładając w to ani grosza, jednak w takim przypadku mamy doczynienia z bardzo, ale to na prawdę, bardzo małą firmą, albo ograniczamy się do przekazywania informacji pozyskanych z obserwacji, tylko i wyłącznie (a przynajmniej tak mi się wydaje 😉 ).

Po co zawracać sobie głowę jakimiś tam systemami od zarządzania wiedzą, kiedy ciągle się rozwijamy, pozyskujemy nowe umiejętności, sami kreujemy naszą wiedzę i ciągle ją doskonalimy. W takim przypadku można mówić o ewolucji i system zarządzania wiedzą jest tylko systemem konkurencyjnym. Nie mówię, że mamy myśleć i pamiętać o wszystkim, tzn. numerach telefonów, adresach, spotkaniach itp, do tego celu wystarczy nam porządna baza danych, a nie skomplikowany system KM. Każdy, po głębszym zastanowieniu się, dojdzie do takich wniosków. Wiedza, ta która stanowi core, gdy mamy na myśli wiedzę w zarządzaniu, jest tak trudną do okiełznania materią, że już w ogóle niemożliwe wydaje się być zarządzanie nią. Bo czy ktoś z Was potrafi sobie wyobrazić to, co działo się w mózgu Einsteina gdy formułował teorię względności? Tak na marginesie, On byl geniuszem właśnie dlatego, iż potrafił dochodzić swoich odkryć w swoim umyśle. Wracając do tematu. I gdy już napisał co miał napisać (np. E=mc²), zwyczajnie kontynuował dalej badania. Czyli nie cofał się, bo jak już coś wiedział, to brnął dalej do przodu.

Systemy zarządzania wiedzą wydają mi się czasami plikami w archiwum. Jeśli coś wiem, lepiej chyba wykorzystać to w sposób mi nieznany, niż brnąć przez tę samą bramę poraz drugi?

Raport: Zarządzanie wiedzą w marketingu.

Informacje, zawarte w tym raporcie (skrót), potwierdzają tylko to o czym już nie raz pisałem na moim blogu.

Zarządzanie wiedzą w polskich realiach, to jeszcze masa rzeczy, które muszą być wykonane i zrobione. Bardzo zmotywowało mnie do dalszej pracy nad moim blogiem aby uświadamiać przedsiębiorców jak ważnym czynnikiem jest wdrażanie takich systemów w ich firmach.

Postaram się pisać  o różnych możliwościach i pomysłach na adaptację systemów zarządzania wiedzą.

Na tej stronie opublikowana jest całość – Raport z badań nad wspieraniem zarządzania wiedzą i kreatywności w działach marketingu i firmach reklamowych.

Źródło

Outsourcing, a sprawa bloga w przedsiębiorstwie.

Outsourcing w Polsce jest jedną z najszybciej rozwijających się gałęzi przedsiębiorczości. Wykorzystanie możliwości internetu w tej dziedzinie wydaje się być tylko dopełnieniem całości. Poza tym musimy to sobie powiedzieć jasno i wyraźnie – każda firma, która chce być graczem na dzisiejszym rynku nie może dopuścić do sytuacji, w której oferta firmy nie jest dostępna w internecie, a nawet większość usług powinno dać się załatwić właśnie poprzez wykorzystanie internetu.

Idąc dalej tym tropem pomyślałem sobie, że skoro nie wszyscy mają czas, aby poświęcić go na kolejne wpisy do swoich przedsiębiorczych blogów, można by w tym celu wykorzystać firmy z zewnątrz, aby to właśnie one zajmowały się prowadzeniem i redagowaniem bloga firmy.

Co możemy przez to zyskać?

  • Pierwszą rzeczą, która przyszła mi na myśl to fakt, iż współpraca pomiędzy pracownikami konkretnej firmy, a firmą outsourcingową to już w samej istocie rozwój czyli coś pozytywnego.
  • Firmy outsourcingowe poprzez wykorzystanie odpowiednich narzędzi, którymi się posługują, bardzo szybko potrafią rozeznać się w specyfice firmy i jako podmioty z zewnątrz, bardzo szybko mogą przejść do wykonywania powierzonych im zadań – czyli w naszym przypadku do redagowania bloga.
  • Firma powierzająca pisanie bloga instytucji z zewnątrz nie traci czasu, a jednocześnie ma stały wgląd do wszystkich wpisów kontrolując ich zawartość.
  • Dodatkowo blog prowadzony przez firmę outsourcingową, z racji natury takiej firmy, powinien wpłynąć korzystnie na wizerunek prowadzonej działalności w internecie. Powinien zbliżyć klienta do przedsiębiorstwa.
  • Cena – zapewne była by to bardzo tania usługa.

Z pewnością nie wymieniłem wszystkich pozytywnych cech takiego przedsięwzięcia, a jak zawsze są i cechy negatywne.

  • Przede wszystkim nie mam pojęcia ile blogów trzeba by redagować, aby to się opłacało?
  • Kolejna rzecz to sprawa prywatności – wydaje mi się, iż najlepiej dla firmy jest gdy sama zajmuje się swoim blogiem. Chociaż na tym właśnie miała by polegać idea outsourcingu blogowego, aby zostawić to innym.
  • Outsourcing mógłby być zbyt obiektywny, a to mogło by skutkować brakiem porozumienia pomiędzy stronami.
  • Brak zainteresowania blogowaniem w ogóle. Nawet gdy już Polacy zaczynają korzystać z przywilejów gospodarki opartej na wiedzy i internecie, blogi wydają się być ostatnie w kolejce do tego, aby coś z tym zrobić.

Trzeba by zadbać o dobrą promocję takich działań aby skutecznie wprowadzać je w życie. Wydaje się jednak, że w polskiej rzeczywistości, jak dotąd, takie metody są nieopłacalne ze względu na małe zainteresowanie wykorzystaniem brzemiącego w nich potencjału.

Blog w przedsiębiorstwie – inteligentny blog.

Aby zrozumieć dlaczego blog w przedsiębiorstwie może być narzędziem usprawniającym jego działania, musimy rozróżnić rodzaje wiedzy. Zgodnie z tym co przyjmuje się dzisiaj wyróżniamy dwie szerokie kategorie wiedzy:

  • wiedza skodyfikowana – czyli wiedza usystematyzowana, zapisana, która może być przechowywana i przenoszona w różny sposób, np. w książkach, raportach, patentach czy internecie itd.;
  • wiedza cicha – która ze swej natury jest nierozłącznie związana z ludźmi i jest rezultatem ich talentu, zdolności oraz doświadczeń – jest ona dobrem szczególnego rodzaju dlatego jest trudna do zmierzenia.

Nie musiałem się zbytnio rozpisać aby w prosty i czytelny sposób wyjaśnić i odpowiedzieć na pytania: jak blog, w którym informacje o posiadanej wiedzy mogą wpłynąć na działania przedsiębiorstwa i jednocześnie zachować tę wiedzę na stałe.

Mianowicie wiedza cicha, która jest „nośnikiem innowacji„, zapisana niejako w naszych głowach, „przeniesiona na blog”, staje się wiedzą skodyfikowaną.

Oczywiście wielu przedsiębiorców, pewnie nie widzi w tym żadnego sensu, w takim znaczeniu, że korzystają już z podobnych narzędzi, tyle tylko, że owe narzędzia nazywają się inaczej i nie są darmowe. Co więcej, mi osobiście wydaje się, że na pewno nie są dostępne dla ogółu, tylko utrzymywane są w ścisłej tajemnicy przed osobami z zewnątrz. Nie mam teraz zamiaru wchodzić w to co ma być dostępne dla ogółu, a co nie, ja tylko piszę i zachęcam do możliwości korzystania z blogów  jako takich narzędzi.

Dlaczego blog może nam dopomóc w rozwoju firmy?

Każdy z nas posiada jakąś wiedzę i z reguły jest to wiedza cicha. Ja pisząc bloga obrazuje to, jak można przenosić wiedzę cichą na wiedzę skodyfikowaną. Ponieważ informacje, które mam w głowie są nieuporządkowane, w blogu nabierają one całkiem innego znaczenia, stają się mierzalne i dużo łatwiej dostępne. Dodatkowo w przedsiębiorstwie gdzie pracujemy w zespole, każdy z pracowników może mieć bezpośredni dostęp do naszego bloga i po dokonaniu wpisu, osoba go komentująca może szybko wprowadzić niezbędne korekty lub zauważone błędy.