Archive for the 'inne' Category

Psychologia Internetu.

Co sprawia, że Internet stał się miejscem, w którym dzielimy się każdą cenną chwilą naszego życia i udostępniamy na swoich blogach, profilach w serwisach społecznościowych itp., „pełną informację” o samym sobie? Dlaczego jest to pełnowartościowa informacja jeszcze do tego wrócę.

Wydaje mi się, że to ład i porządek, który towarzyszy takim serwisom. Cóż takiego mam na myśli?

W dzisiejszym świecie, pełnym tempa i zabiegania, wiecznego dążenia do samorealizacji i spełniania wszystkich zachcianek i oczekiwań naszych szefów, znajomych, przyjaciół itd., destabilizujemy naszą umiejętność do organizacji i odpowiedniego zarządzania/planowania naszym czasem. W związku z tym nasza podświadomość zaczyna działać chaotycznie. Mamy nasze laptopy, telefony, kalendarze, organizery itp., które pamiętają o wszystkim za nas, ale wtenczas kontrolę nad nami przejmują maszyny. Tak bardzo obawialiśmy się A. I., a tu proszę, to co miało nastąpić, nie tylko już nastąpiło, ale i postępuje ciągle do przodu. Jednak nie o tym chciałem pisać.

Brakuje nam ładu i składu. Tutaj z pomocą przychodzi Internet i masa Web-u 2.0. Zacznę od…

Sprawdzenia poczty – nic, jak zawsze pełno spamu 😉 Teraz kolej na..

Blip – linijka pod linijką, krótko i treściwie, wszyscy widzą co piszę, mogę oczekiwać, że w każdej chwili, ktoś podzieli się ze mną swoim dniem, który jak zawsze do lekkich nie należał, taka ogólnopolska poradnia psychologiczna. Później czas na..

Fotka – ja i moje cudowne zdjęcia. Pewnie zaliczyłem kilka dziesiątek, o trafiła się jedna dziewiątka, ale kto by się tam przejmował. Jestem piękny/a, mam mnóstwo wirtualnych/realnych znajomych, prawie ze wszystkimi utrzymuję stały kontakt 😉 Tak tego mi trzeba było.

Nasza-Klasa – czas na pocztę, teraz już od naszych najbliższych przyjaciół, z którymi spędziliśmy czas, dzieląc z nimi szkolne ławy. Ale co to? List od „Fanatycy Dody 76„, ja nie pamiętam nikogo takiego w naszej klasie. Napiszę do Gienka, może on pamięta 😉

Jak to? Polityk pewnego ugrupowania, którego nazwy nie wymienię, gdyż było by to P.olitycznym I. S.połecznym 😉 nie taktem, znów wygłupił się w telewizji mówiąc o.. szkoda gadać lepiej to Wykopać.

Wykop – tak, te wszystkie informacje, którymi muszę się podzielić z moją społecznością.. wykop, wykop, wykop, wykop…

Mógłbym ciągnąć tę listę bardzo długo. Chodzi o to, że kiedy w życiu musimy się ciągle tłumaczyć, być wiecznie gotowi, tak do końca nie wiem na co, Internet ogranicza nas do kilku prostych kliknięć oraz do wystukiwania melodii, wklepywanych klawiszami naszych klawiatur (tak na marginesie => klawiatur – uwertur, uwertur – klawiatur 😉 ).

Dlaczego z kolei powinni się tym interesować nasi szefowie?

Bo w pracy nikt Ci nie podskoczy, ani nie powie Ci, że jesteś dupek! Chciałbyś, jako szef, o tym wiedzieć, zaloguj się na Blip. Nie wiem dlaczego ale wydaje mi się, że coraz częściej jest tak, iż więcej prawdy o sobie mówi nam to co robimy w Internecie. Wszystkie nasze ruchy są monitorowane i nikomu to nie przeszkadza, a w Polsce dalej ciągnie się klauzulę o ochronie danych osobowych. Jeśli ktoś na ulicy zapyta Cię o nr tel. raczej mu go nie podasz, ale na fotce, czy na naszej – klasie, to już co innego. Chcesz wiedzieć gdzie mieszka Agnieszka? Nie ma problemu, Google Maps Ci to powie.

Pokaż mi strony, na których masz swoje konta, a powiem Ci kim jesteś.

Po całym dniu, a później tygodniu zmagań uśmiechasz się sam do siebie na myśl: „ciekawe co dziś spotka mnie, w moim wirtualnym małym światku?” Relaks sam na sam przed komputerem ze świadomością, że tak naprawdę wcale nie jesteś sam daje Ci przewagę nad światem zewnętrznym. Poza tym wiesz, że zawsze masz możliwość wyboru, z którego świata w danej chwili chcesz korzystać.

Tak z całą pewnością Internet to jedno wielkie skupisko myśli, to jedna wielka bańka mydlana, która nie chce pęknąć, a z drugiej strony to dzień świstaka i życiopochłaniacz w jednym. MASAKRA.

Reklamy

Wyczaj.to – ściema za grubą kasę.

Wiem, wiem, nie powinienem pisać o tym na blogu, to wbrew moim zasadom. Jednak w tym wypadku jakoś nie mogłem się powstrzymać od tego komentarza (I’m a freelancer, on my blog I can do what ever I wont 😉 ).

Dlaczego w tak wielkim środowisku jakim jest Onet.pl, nie ma ludzi, którzy wzięli by na siebie odpowiedzialność za stworzenie czegoś oryginalnego, czegoś nowego? Brakuje im jaj, czy co?! A może pracują tam same sztywniaki? Szkoda, wielka szkoda.

Nie twierdzę, że kopiowanie pomysłów to coś bardzo złego, też wolę korzystać z polskiej wersji Twitter, którą jest Blip. I osobiście wolę Blipa. Poza tym sam często korzystam z postów zamieszczanych na innych blogach i serwisach, bo przecież piszę bloga o Internecie itp. Wydaje mi się jednak, że Onet sztucznie naciąga zaufanie swoich odbiorców. I głównie chodzi mi o sprawę autorytetu. Powinni się bardziej starać.

Weźmy na przykład Zumi. W którymś z wywiadów, z twórcami tego projektu, zumi zostało podsumowane jako wielki sukces, a ja zgodnie z autorem WEBStop, w tym poście, twierdzę, że zumi to nic innego jak Yello Pages, a z tego co mi się kojarzy, nie taka była idea tego projektu. Wyczaj.to będzie konkurować z wykopem i pewnie, znając polskie realia, wyczaj.to stanowić będzie godnego przeciwnika dla wykopu.

I właśnie to mnie zirytowało z tym całym „wyczajaniem”. Największy polski portal ładuje pieniądze w coś co już jest, jest dobre i nie widzę sensu w sztucznym powielaniu tych samych pomysłów w nieskończoność. Ktoś kiedyś powiedział, że aby zarabiać nie trzeba wymyślać nowych, orginalnych rzeczy, można równie dobrze powielić czyjiś pomysł i zrobić to po prostu lepiej. Ba, może i tak, jednak ONET ze swoim wyczaj.to zwyczajnie SUCK’s! I mam nadzieję, że wykop, skopie mu tyłek!

Mobilny marketing.

Już nie raz zastanawiałem się, dlaczego spece od reklamy nie wzięli w swoje obroty telefonów komórkowych i nie przygotowali ciekawych oraz trafnych kampanii reklamowych, przeznaczonych w głównej mierze dla użytkowników urządzeń mobilnych? Dla porównania reklama w internecie to codzienność, a ze względu na jej specyficzność trafia do bardzo szerokiego grona użytkowników na całym świecie.

Personalizacja (to słowo zna dziś praktycznie każda osoba, która ma chodź by niewielki kontakt ze środowiskiem  IT) i  spersonalizowany marketing (E-marketing), który wypiera reklamę tradycyjną, gdyż sam w sobie jest jakoby osobistym doradcą do spraw naszego gustu, zajmuje się dziś odczytywaniem naszych potrzeb. Dlaczego więc na moim telefonie komórkowym, jak dotąd, zobaczyłem bodajże trzy reklamy?

Telefony towarzyszą na każdym kroku. Dzięki nim utrzymujemy kontakt z otaczającym nas światem. Zapamiętują za nas ważne daty i wydarzenia, zapisują nasze notatki, pisemne i słowne. Łączą się z internetem. Czasami nawet ratują nam życie (bo o odebraniu komuś życia jeszcze nie słyszałem 😉 ).

Telefony są nam jak najbardziej osobistymi i wielu z Nas, nie ma się nawet co oszukiwać, czuje się źle, gdy zapomina o wzięciu ze sobą z domu swojej komórki.

Spersonalizowany marketing największe szanse powodzenia ma właśnie poprzez propagowanie go w usługach telekomunikacyjnych. Firmy te, nie musiałyby nawet specjalnie wkładać  wielkiej kasy w zapoznawanie się ze swoimi klientami, bo większość z nas korzysta z usług jednego operatora, z przyzwyczajenia. Poza tym, tak na marginesie, nawet przy tak szybkim rozwoju telefonii komórkowej w Polsce nadal mamy monopol narzucony przez trzy największe firmy, a teraz może cztery, więc taki stan rzeczy spowodowany jest raczej podświadomym podejściem do sprawy.

Co więc powstrzymuje branżę od zalewania nas reklamami w telefonie? Może właśnie to, że chcemy aby telefon pozostał osobisty i nie chcemy oglądać na nim reklam? Może jest to zbyt drogie?

Coś co mi osobiście się bardzo podoba to 36i6. Oferta na kartę, gdzie nie mając nic na koncie można, za odsłuchanie reklam, dostać pewną kwotę do wykorzystania na rozmowy czy sms-y. Bardzo to przekonywujące.

Electronic Arts w promocji swojej gry Spore wykorzystało mobilny marketing.

Słyszałem już nawet o reklamach przesyłanych na Bluetooth. Dzieję się to tak, iż np. przechodząc obok jakiegoś sklepu dostajemy informację przesłaną połączeniem Bluetooth o produktach znajdujących się w ofercie.

Rynek, w którym nie występują rzeczy trzecie, pomiędzy telefonem, a jego właścicielem to wręcz stan idealny. Nabiera to jeszcze większego znaczenia wtedy, gdy zdajemy sobię sprawę z potencjału jaki drzemie w tak spersonalizowanej formie reklamy.

I o tej formie napiszę przy okazji następnego wpisu dotyczącego mobilnego marketingu.

Podziel się z My shared box.

Dodałem do mojego bloga widżetMy shared box, w którym będę zamieszczał pliki, które będziecie mogli wykorzystać w przeróżnych celach.

W moim shared boxie znajdziecie zdjęcia, prezentacje, filmiki, e-booki, artykuły oraz teksty piosenek, które sam napisałem, a które będziecie mogli wykorzystać do własnych celów.

Oczywiście z chęcią wysłucham wszelkich uwag co do tekstów piosenek 🙂

Jak zrealizować pomysł?

Czy w Internecie można działać wbrew wszystkim zasadom?

Jeśli ktoś chciałby odnieść sukces, zostać w jakiś sposób wyróżniony, albo po prostu chciałby zwrócić na siebie uwagę, to wydaje mi się, że nie ma innego sposobu niż tylko zdobyć się na odwagę i zwyczajowo iść pod prąd.

Dzięki sieci Internet można bardzo dobrze zarabiać i prowadzić swój biznes, powielając istniejące na rynku produkty, usługi czy innego rodzaju „dobra„. To rzecz jak najbardziej normalna i nie oznacza wcale, że jest czy musi być pozbawiona oryginalności. Oznacza tylko tyle, że to kolejny biznes na rynku.

Jeśli jednak chcemy pokazać światu coś zupełnie nowego, pozbawionego efektu powielania, musimy zapomnieć o dotychczasowych pomysłach, bez kitu, zapomni o wszystkich realnych do zrealizowania pomysłach, a skup się na tych nierealnych. Z pewnością to żadna nowość dla niejednego z was. Pytanie brzmi: tylko jak?

Pomimo tego, że ja osobiście jestem szczerze przekonany, iż każdą metodę da się przedstawić w sposób dotychczas niespotykany (oczywiście sam nie wiem jak ;)), wiem że niektórych zasad związanych z szeroko rozumianym E-Biznesem praktycznie nie da się zmienić albo jest to piekielnie trudne. Jednak nie musimy wyrzekać się wszystkich metod prowadzenia E-Biznesu, to do robienia interesów nie jest nam potrzebne. Możemy natomiast, niejako chronić naszą Idee, narzędziami oferowanymi przez dzisiejszy E-Biznes, po to, aby mogła ona się rozwinąć i nie straciła potencjału, aby później wprowadzić ją na rynek jako coś zupełnie nowego.

Jak zatem działa się wbrew panującym zasadom? To przykładowo mniej więcej tak jak z noszeniem czarnej koszulki w miejscu, w którym wymagał się chodzenia w białych 🙂 Czyli w skrócie polega to na zmianie formy – na ewolucji.

Problem w tym, że jeśli coś nie przekłada się na kasę, to nie ma szans bytu w realnym świecie i w świecie e-biznesu. Można zatem działać konsekwentnie.. Cóż, z doświadczenia powiem, że jeśli nie zacznie się jak najwcześniej, to im więcej ma się zaliczonych wiosen tym bardziej brakuje aspiracji i ambicji. Z tym wczesnym zaczynaniem też nie zawsze zależy to od nas itp. Można włożyć w nasz pomysł dużo pieniędzy.. Heh, wszystko pięknie, ale trzeba je mieć 😉

Trzeba być sobą! Według mnie to podstawowa zasada. Po drugie, można wiedzieć dużo i być inteligentnym, ale specjalistą jest się tylko w jednym obszarze nauki i lepiej się tego trzymać. Pamiętać o szczegółach. Korzystać z mądrości ogólnodostępnych, coś w stylu: „Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy.„. To na prawdę pobudza do myślenia. Starać się zbytnio nie przejmować porażkami. Dać sobie tyle czasu ile będzie tego wymagał nasz pomysł.

„flow jingle story”

flow jingle is a real time story
it should be simple and not realy boring
just ad a rime for the next jingle #

i’m starting ease with an a.b.c.
U cant go on with a letter „D”

Leave your jingle in a comment 😉

Have fun y’all 🙂

If my blog could be a cartoon..

Cartoons are simple and they always have a happy ending 😉