Bo to wszystko zależy.. Ah te Bloodhoundy..

Mój pies ma imię Rony. Jest Bloodhoundem. Razem z moją dziewczyną zdecydowaliśmy się na niego ponieważ to pies z osobowością. Jest bardzo wymagający, trudno go wychować, zawsze musi dostawać najlepszy pokarm, jak o nim piszą – nie jest to pies dla każdego – jak Ferrari nie jest autem dla każdego. Jak Ferrari jest kosztowny w utrzymaniu, a włamywaczy w twoim domu będzie witał z latarką w pysku😉 Mało jest tak tajemniczych ras jak Bloodhound. Dlaczego zatem zdecydowałem się właśnie na niego? W dodatku istnieje coś takiego jak to:

PRAWA WŁASNOŚCI BLOODHOUNDA

  1. Jeśli coś lubię, to jest moje.
  2. Jeśli coś znalazło się moim pysku, to jest moje.
  3. Jeśli miałem coś chwile temu, to jest moje.
  4. Jeśli mogę Ci coś zabrać, to jest moje.
  5. Jeśli coś jest moje, to nie może być twoje.
  6. Jeśli coś wygląda jak moje, to jest moje.
  7. Jeśli zobaczyłem coś jako pierwszy, to jest moje.
  8. Jeśli bawiłeś się czymś, a potem to odłożyłeś- to jest moje.
  9. Jeśli coś właśnie pogryzłem, to wszystkie kawałki są moje…
  10. Jeśli coś było twoje- postaraj się to przeboleć….
  11. Jeśli coś jest połamane, to jest twoje.

W zarządzaniu również jest wiele praw, które albo bardzo ograniczają nam pole działania, albo, właściwie je wykorzystując, praktycznie dają nam nieograniczony wachlarz działań całkowicie usprawniających funkcjonowanie przedsiębiorstwa.

Jak to wszystko właściwie ma się do mojego psa? Odpowiedź jest całkiem prosta.  Na długo przed tym jak dostaliśmy pieska zająłem się odnajdywaniem wszelakich możliwych informacji na jego temat. Chciałem zapobiec efektowi jojo w moim domu. Przeanalizowałem wszystkie za i przeciw tej „inwestycji„.

Gdybyście mogli tylko widzieć mojego Ronyego jak on zastosowuje się do swoich Praw Własności. Nie jeden manager byłby w szoku jak skuteczny potrafi być Bloodhound. Ja jego zachowania nie nazwałbym determinacją, ambicją albo czymś temu podobnym. On jest kreatywny i rozsądny. Dlaczego właśnie tak? Ponieważ nie mozna sztywno trzymać się reguł i on o tym wie. Gdyby ustalono jedną definicję zarządzania wiedzą, stawiam zakład, że znalazło by się co najmniej kilkadziesiąt osób, które by się do niej nie zastosowały, ba, nawet by ją zbojkotowali i nadali inną.

Do tego wątku jeszcze powrócę bo wydaje mi się bardzo interesujący🙂

0 Responses to “Bo to wszystko zależy.. Ah te Bloodhoundy..”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d bloggers like this: